Zamykasz oczy, dajesz się ponieść i BAM: minęło 8 miesięcy Twojego dorosłego życia i nie pamiętasz jak się tu znalazłeś, ale pamiętasz, że pewnego razu była sobie dziewczyna, świeżo po liceum, która marzyła o życiu za granicą jako lokalny mieszkaniec i zrobieniu czegoś dobrego dla świata. Cóż, powiem Ci od razu, że Twoje marzenia nie zawsze spełnią się tak, jakbyś tego chciał, ale na końcu zawsze są Twoimi marzeniami i na koniec będziesz mógł powiedzieć, że je spełniłeś, mimo że chaos, ryzyko i trudności, jakie z tego czerpią.
Przyjrzyjmy się moim doświadczeniom związanym z Europejskim Korpusem Solidarności (ESC) w Palermo na Sycylii.
Kim oni są? Nazywam się Kristiyana, mam 26 lat i pochodzę z pozornie niechaotycznego kraju, jakim jest Bułgaria. Jak trafiłam do świata wolontariatu? Cóż, to dość długa historia. Krótka wersja jest taka, że czekałem z ukończeniem studiów, a potem musiałem poczekać trochę dłużej, aż pandemia Covid-19 się skończy, abym mógł w końcu zostać wolontariuszemESC.

O wolontariacie długoterminowym w Korpusie dowiedziałam się sama, ale wszystko zaczęło się od znajomego, który opowiedział mi o projektach krótkoterminowych, gdy miałam zaledwie 17 lat. A więc przenieśmy się myślami do marca 2024. Wiedziałem już, co chcę robić: uczestniczyć w organizowaniu projektów i ewentualnie pracować w biurze w czasach, gdy nie ma bieżących projektów. Poza tym miałem nadzieję, że zrobię to w dużym mieście. I właśnie to zrobiłem!

Byłem wolontariuszem dsAssociazione InformaGiovani, gdzie miałem za zadanie pomagać moim kolegom z biura w przygotowaniach do wymian młodzieżowych, obozów wolontariackich, projektów letnich i wielu innych, ale także w razie potrzeby wykonywać DUŻO pracy administracyjnej. Szczerze mówiąc, zadania administracyjne nie były dla mnie ciężarem, ale miałem nadzieję, że będę miał więcej możliwości kierowania grupą lub po prostu możliwość bycia w centrum projektu. Ale ta rola wiąże się z wieloma wyzwaniami, jak zauważyłem na przykładzie moich bardzo zapracowanych kolegów. Kiedy angażujesz się w ułatwianie projektu, wkładasz w to całe swoje wysiłki. Często Twoje życie osobiste jest odkładane na „czekanie”, co więcej, czasami oznacza to także konieczność podróży do miejsc odległych, a czasem odległych i nie zawsze posiadania osobistej przestrzeni i komfortu. I niestety, jako osoba, która ma 26 lat, a nie 19, mogę powiedzieć, że dla mnie był to problem i myślę, że wszyscy wokół mnie to zauważyli.

Pomimo tego miałam okazję być liderem małej grupy na obozie wolontariackim i bez wątpienia mogę powiedzieć, że było to najlepsze doświadczenie w całej mojej podróży. ESC w Palermo. Przebywanie wśród młodych, pełnych entuzjazmu i ciężko pracujących ludzi 24 godziny na dobę, 24 dni w tygodniu, którzy rozśmieszają Cię, gdy zmagasz się z przygotowaniami całej szkoły do ponownego otwarcia na nowy rok szkolny, to coś, co poleciłbym wszystkim młodym ludziom. Oczywiście, jak już mówiłem, było to bardzo męczące, ale moim zdaniem nic nie zastąpi tych cennych wspomnień z budowania własnej małej społeczności, robiąc coś dla dobra społeczeństwa.

Miałem także okazję przyczynić się do poprawy samopoczucia niektórych wolontariuszy Europejskiego Korpusu Solidarności i otworzyć umysły niektórych Palermitanów, uświadamiając im pozytywne i negatywne doświadczenia życia w Palermo jako obcokrajowcy. Mój osobisty projekt zatytułowany „Ludzka Biblioteka: Ekspaci w Palermo” polegał na wykorzystaniu metody opowiadania historii w edukacji pozaformalnej, w której część wolontariuszy z ESC, które wzięły udział, musiały podzielić się swoimi historiami z częścią społeczności Palermo. Mogę powiedzieć, że był to udany projekt, ponieważ wolontariusze weszli głęboko w swoje życie w Palermo, będąc bezbronnymi, ale swobodnie rozmawiając z innymi, a pod koniec sesji wszyscy poczuli się bardziej oświeceni, wolni i słuchali siebie. Dla mnie ogromną przyjemnością było zobaczyć tyle empatii ze strony ludzi i świadomość, że udało mi się poprawić czyjeś samopoczucie, nawet jeśli było to tylko kilka osób. Zawsze chciałem mieć osobisty projekt, w którym mógłbym stworzyć bezpieczną przestrzeń do dzielenia się i absolutnej otwartości, a to doświadczenie było dla mnie dobrym, nowym początkiem.

Mam nadzieję, że zrobiłem coś, aby młodzi ludzie byli bardziej świadomi i ciekawi wolontariatu na CES, ponieważ dla mnie bycie wolontariuszem całkowicie zmieniło moje życie i nie jest to tandetne stwierdzenie. Nigdy nie wiesz, jak bardzo może zmienić się Twoje życie w ciągu zaledwie 8 miesięcy, kogo spotkasz i co spotkasz po drodze.
Mój czas w Palermo był niezwykle trudny, o czym wiedzą wszyscy moi koledzy i przyjaciele, ale to coś, co sprawiło, że znacznie bardziej się rozwinąłem, doceniłem wszystko, co mam i umożliwiło mi kontakt z zupełnie nowym światem ludzi, którzy ryzykują wszystko. coś dla otaczającego ich świata.

Kristiyana Burdeva