Wybierz język:

itenfrdeesnlelhumkplptrosv
4 maja 2020

Mam na imię Dario, mam 26 lat i pochodzę z Sycylii we Włoszech. W zeszłym roku właśnie skończyłam studia i nie wiedziałam dokładnie, co zrobić ze swoim życiem, więc zdecydowałam się wyjechać na wolontariat na Islandii. Chciałem doświadczyć Islandii przez długi czas i pomyślałem, że pomoc organizacji pozarządowej to świetny sposób, aby to osiągnąć. Co więcej, głównymi tematami projektu było coś, na czym naprawdę mi zależało: ochrona środowiska i zrozumienie międzykulturowe. Moje zgłoszenie do projektu wolontariatu Erasmus+ zostało przyjęte pozytywnie; SEEDS wybrał mnie i pojechałem na Islandię!

Wylądowałem na lotnisku w Keflaviku 14 września i przez kolejne 5 miesięcy, które są najlepszymi miesiącami, jeśli lubisz surowe zimy i zorzę polarną tańczącą na niebie, mieszkałbym na Islandii, spotykając ogromną liczbę ludzi z każdego zakątku świata i dzielę się z nimi czasem.

 

Kiedy przyjechałem do Reykjavíku, najpierw poznałem mój nowy dom, przytulny dom pełen ludzi z taką ilością butów przy wejściu, że ledwo mogłem dotrzeć do drzwi wejściowych mieszkania! Po pewnym wysiłku, aby zapamiętać imiona wszystkich, zacząłem poznawać innych wolontariuszy i rozmawiając z tymi naprawdę miłymi ludźmi, od razu poczułem się tam bardzo dobrze. Po pierwszym tygodniu, który spędziłem na aklimatyzacji w nowym miejscu i po raz pierwszy posmakowaniu islandzkiej przyrody i krajobrazów wokół Reykjavíku, rozpoczęła się moja praca.
Jako lider obozu moja rola w SEEDS było poprowadzenie obozów, podczas których grupy krótkoterminowych wolontariuszy (zwykle od 5 do 10 osób) z całego świata mieszkają i pracują razem przez dwa tygodnie, ucząc się i wymieniając perspektywy na temat środowiska i fotografii. Na każdym obozie było zawsze co najmniej dwóch liderów: jeden koordynator fotomaratonu, który prowadził wszystkie działania związane z fotografią, oraz jeden posłaniec ekologiczny odpowiedzialny za część ekologiczną.

 
Ponieważ byłem odpowiedzialny za część środowiskową, organizowałem działania, takie jak warsztaty, dyskusje w grupach i prace praktyczne, których celem było podnoszenie świadomości, wymiana perspektyw i wiedzy oraz zachęcanie do aktywnego obywatelstwa. Działania te były zazwyczaj związane z redukcją odpadów, recyklingiem, marnowaniem żywności, ekologicznym stylem życia, konsumpcją krytyczną, ogrodnictwem organicznym i podobnymi tematami.

Podczas tych obozów mieliśmy także okazję uczestniczyć i być wolontariuszami w niektórych lokalnych wydarzeniach, takich jak festiwale muzyczne, kulturalne i filmowe. Jednym z moich ulubionych jest Islandia Airwaves, gdzie mieliśmy okazję pracować jako wolontariusze z uczestnikami naszego obozu jako fotografowie i uczestniczyć w wielu fantastycznych koncertach islandzkich i międzynarodowych zespołów.

 

Organizowaliśmy także własne wydarzenia publiczne, czasami we współpracy z innymi islandzkimi stowarzyszeniami, takie jak sprzątanie w różnych częściach miasta i w pobliżu wybrzeża, pokazy filmów dokumentalnych i warsztaty na temat dobrych praktyk pozwalających prowadzić bardziej zrównoważone życie.
 
W każdym obozie organizowaliśmy także wycieczki, aby pokazać naszym krótkoterminowym wolontariuszom cuda islandzkiej przyrody, ale także aby dotknąć rękami skutków działalności człowieka, takich jak lodowce topniejące z powodu globalnego ocieplenia. ocieplenie klimatu i plastikowe śmieci na plażach.

 

Podczas moich 5 miesięcy na Islandii odwiedziłem wiele różnych obozów, ponieważ w każdym z nich spotkałem różnych ludzi. Niektóre grupy były naprawdę aktywne i pozytywne, inne były spokojniejsze i cichsze, ale praca i życie z ludźmi w obozach zawsze była naprawdę interesująca, gdzie wszyscy pochodzą z różnych krajów i mają zupełnie inną kulturę. Zawsze dobrze się bawiliśmy i podczas długich kolacji opowiadaliśmy o naszym życiu, krajach i typowych potrawach.

 

Najlepsza w tym była różnorodność i zrozumienie, jakie wnosi w życie spotkanie z różnymi kulturami. Ale także poczucie, że moja praca jest użyteczna i coraz więcej osób dowiaduje się, jak ważne jest prowadzenie zrównoważonego stylu życia, ponieważ nasze zasoby nie będą trwać wiecznie, a planeta cierpi z powodu konsekwencji naszych działań.
Jednak podczas mojego pobytu na Islandii nie tylko prowadziłem obozy. Rzeczywiście, miałem też dużo wolnego czasu pomiędzy nimi. Bardzo podobał mi się ten wolny czas, ponieważ miałam okazję podróżować sama i z innymi wolontariuszami, odkrywając ludzi, miejsca i niekończące się islandzkie krajobrazy.
Islandia to jedno z najdzikszych i najbardziej skomplikowanych miejsc w Europie. To kraina ciągłych zmian w czasie i przestrzeni, która inspiruje wszelkiego rodzaju podróżników. Przyroda na Islandii jest zadziwiająca; pomiędzy ogromnymi przestrzeniami, czarnymi plażami, gejzerami, lodowcami, wodospadami, gorącymi rzekami, górami, wulkanami o niepowtarzalnych nazwach i mistycznymi zorzą polarną sprawia, że ​​czujesz się jak na innej planecie i po prostu chcesz odkryć jego nieprzeniknioną duszę.

 

Całe to doświadczenie było bardzo otwarte. To był świetny sposób na poznanie ludzi, nawiązanie kontaktu, wysłuchanie różnych historii, zdobycie nowej perspektywy i nauczenie się doceniania rzeczy, które wcześniej uważałem za oczywiste. Otrzymałem w zamian znacznie więcej niż czas i energię, które zainwestowałem w wolontariat. To był nowy, zabawny sposób na odkrycie pięknego kawałka świata, który uczynił mnie bardziej aktywną i zaangażowaną osobą.